Archiwum

Strach ma wielkie oczy biegacza

prawdziwy maratonczyk

Prawdziwy maratończyk nie ma weekendów, świąt, ani obiadków u mamusi. Nie ma też zwykłych spacerków po parku. Nie narzeka przy każdym wpisie na blogu, że zapracowany, że się nie wyspał, a jego kobietę boli głowa i on przez to nie może pobiegać. Nie przeprasza też swoich czytelników, że nie miał czasu opisać swojej marnej formy na
blogu, ani  nie ściemnia, że bieganie to wielki wyczyn, wyzwanie dla gladiatora, albo nie wiem jaka męka.

No dobra, mogą bawić biegowi neofici i biegacze z tradycjami, dla których poranny trening jest boskim misterium lub łykiem mitycznej ambrozji przed śniadaniem. Ale żeby o bieganiu tak na arcypoważnie, tak sierioźnie, tak zapalczywie? Żyłka może pęc! I wtedy bęc ! Dobrze, że czasem człowiek się wyluzuje i w triathlonie wystartuje. Wystarczy średnio pływać żabką, w dzieciństwie jeździć na rowerze i trochę biegać, a przy odrobinie szczęścia można nawet nie być ostatnim. Serio.

O autorze

Daniel Kondraciuk

Bywam dziennikarzem, lektorem, prezenterem. Kiedyś stworzyłem program EKG w Radio Tok Fm i o dziwo ten program nadal tam działa. Pasjonuje mnie stand-up i metafizyka wystąpień publicznych. Rozmawiam z ludźmi, by poznać ich świat, a przy okazji siebie. Uprawiam bieganie, triathlon i tenis.